poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Absurd i rzeczywistość


 

Efemeryczność absurdalnej rzeczywistości

Polska polityka po tzw. transformacji ustrojowej osiągnęła stan absolutnego absurdu. Po okrągłostołowe „wybory” doprowadziły do rozpadu polskiej sfery politycznej, która obecnie inspiruje do kpin i śmiechu. Nastąpił wzrost absurdalnej sytuacji w fałszywym dwupartyjnym modelu dominacji, ale w ciągu ostatniego roku rak ten rozprzestrzenił się na całe po Prl-owskie ciało polityczne. Rzeczywistość stała się satyryczna, satyra często wydaje się wiarygodna, a ja mogę się tylko śmiać.

Z „praktycznego”, materialnego i społecznego punktu widzenia, absolutny absurd współczesnej polityki bez wątpienia wzbudza strach u wielu obserwatorów, ale z perspektywy bardziej holistycznej metafizycznej perspektywy rzeczywistości i naszej egzystencji w niej wydaje się, że absurd może być dobrym znakiem. Postrzegamy rzeczy jako absurdalne, a tym samym śmieszne, ponieważ są one poza naszym rozumieniem potencjalnych granic rzeczywistości; satyra jest zabawna, ponieważ łączy rzeczywistość z tym, co nie może być prawdziwe. Czy coś absurdalnego - coś, co wywołuje tak trzewne reakcje emocjonalne i intelektualne, które negują jego rzeczywistość - może mieć jakąkolwiek wieczną rzeczywistość lub prawdę, czy też post prl-owska polityka jest po prostu mirażem czterowymiarowego czasu, który w swojej śmiesznej absurdalności jest skazany na koniec w nieistnieniu?

 

 

Czy można wierzyć, że absurd ma jakąkolwiek wieczność?

Absurdalna rzeczywistość współczesnej polityki wzbudziła w opinii publicznej wiele strachu. Ale jeśli absurd należy rozumieć jako skazany na nieistnienie przez swoją ukrytą nierzeczywistość i jeśli strach jest inspirowany nierzeczywistością absurdu, to czy strach przed tym samym efemerycznym mirażem może być skazany na to samo nieistnienie? Czy strach można rozwiać tak łatwo, jak „rzeczywistość” absurdu? Czy strach można pokonać śmiechem?

Arystoteles dokonał rozróżnienia między Prawdą, która jest pozbawiona ruchu, a zatem jest wieczna, a Faktem, który jest Prawdą z ruchem, a zatem niewspółmierny z wiecznością. Czy to nie brak Prawdy w Fakcie czyni go absurdalnym? Ruch bez Prawdy jest absurdem, a zatem absurdowi brakuje odbicia Prawdy, a tym samym Wieczności, która pozwala czterowymiarowemu światu faktów uczestniczyć w Wieczności. W związku z tym to, co absurdalne, musi ostatecznie przestać istnieć.

Cóż, nasze najmroczniejsze lęki są rzeczywiście rozproszone przez śmiech. Niedorzeczne! W swojej absurdalności „uzasadnienia” naszych lęków są rozpoznawane jako efemeryczny miraż w ciągle zmieniającym się splocie czterowymiarowej rzeczywistości czasoprzestrzennej; nic, co jest absurdalne, nie może skrystalizować się jako stały punkt na osi czasu i dlatego musi być skazane na ostateczny rozpad w nieistnienie.

Absurdowi, wraz ze strachem, który jego namacalny wizerunek próbuje inspirować, brakuje wieczności, a w braku wieczności musi ostatecznie przestać istnieć.

Postkomuniści, rządzący obecnie w Polsce nie mają Wieczności, ponieważ ich satyryczny absurd neguje możliwość, że ich Fakt jest Prawdą z ruchem. Ich absurdalność oznacza, że nie mogą być prawdziwi w żadnym wiecznym sensie (tj. w oparciu o Prawdę), a pogląd, że są „prawdziwi” jest dość śmieszny. Morał z tej historii jest taki, aby przestać żyć w strachu przed absurdalnymi manifestacjami i zamiast tego spróbować się śmiać, ponieważ w takim aktywnym uznaniu efemeryczności absurdalnej nierzeczywistości negujesz jej potencjał do dalszego istnienia. Przykładem niech będzie powstanie partii „Partia Przyjaciół Piwa” (PPP): Kiedy będę prezydentem, każdy dostanie darmowego browara…”

Zamiast traktować polski system polityczny jako rzeczywisty, a tym samym zasługujący na strach, powagę lub smutek, szef PPP pracuje nad zanegowaniem samego potencjału systemu do rzeczywistości poprzez rozpoznanie i wyśmianie jego skrajnego absurdu.

 


 

Materialne konsekwencje

Grzech nie istnieje. To ty sprawiasz, że grzech istnieje, kiedy działasz zgodnie z nawykami Swojej zepsutej natury; Tu właśnie leży grzech”.

„...To ty sprawiłeś, że grzech istnieje ... Grzech nie jest nieodłącznym elementem rzeczy, nie jest elementem kosmosu ani ludzkiej natury. Jest jednak zdecydowanie obecny w sposobie, w jaki ludzka natura jest tłumaczona. Jest to dezorientacja pragnienia, rodzaj przeoczenia lub pominięcia celu”.

Nie ma wątpliwości, że nasza akceptacja absurdu jako rzeczywistości powoduje wiele niesprawiedliwości i cierpienia na tym świecie. Nie jest to wezwanie do odrzucenia cierpienia jednostek, które wpadły w sieć dominacji i stworzonych porządków, jaką jest PRL-bis.

Zamiast tego, intencją tego artykułu jest przypomnienie czytelnikom, że mamy kontrolę nad przekroczeniem nierzeczywistości (tj. braku Prawdy, a tym samym Wieczności) absurdalnych manifestacji poprzez rozpoznanie ich absurdalnego braku Prawdy i aktywną manifestację tego rozpoznania poprzez śmiech. W absurdzie sprawiamy, że „grzech”, przyczyna cierpienia, staje się nierzeczywistością, która wymaga jego negacji jako potencjału do manifestacji. 

 


 

Możliwe odkupienie

Trudna sytuacja Kasandry - wiedza o tym, co się wydarzy, próba wyjaśnienia tego, co się wydarzy tym, którzy nie mają oczu, aby zobaczyć, przechodząc emocjonalny proces akceptacji tego, co się wydarzy, itp. - nie łagodzi faktu, że tak się stanie.

Trzewna trauma zbiorowej świadomości, czy to z nienawiści, żądzy krwi, beznadziei, strachu czy smutku, nie jest w żaden sposób tłumiona przez świadomość, że to się wydarzy.

Absurdalne i nierzeczywiste, jak fakty naszego świata są w ich braku rezonansu z Prawdą i Dobrem.

Dobrocią, bez względu na brak wieczności ukryty w takim absurdzie, powiązane energie zbiorowej świadomości, które uformowały się wokół tej przemijającej manifestacji, pozostawiają nieprzyjemny smak w mojej emocjonalnej istocie. Ogólny rezonans ludzkości został wciągnięty w głęboką otchłań beznadziei, strachu, gniewu i nienawiści.

Neokomunistyczny prezydent nie reprezentuje narodzin tego emocjonalnego i psychologicznego wirusa.

Beznadzieja, strach i ich manifestacja w postaci gniewu, nienawiści i tym podobnych są cechami charakterystycznymi dominującego wpływu, który doprowadził do dewolucji ludzkości i jej „wygnania z raju”. Wpływ ten mówi, że musimy stworzyć porządek poprzez dominację, postrzega świat jako wieczną walkę między „dobrem a złem” i pozycjonuje naturę, emocje, pożądanie i kobiecość jako wieczną, chaotyczność innego, który musi zostać uporządkowany poprzez dominację. Pozwala nam wybrać „mniejsze zło”, zawrzeć świadomy pakt ze złośliwością, zemstą i dominacją (tj. przejawami perwersji), ponieważ akceptujemy „zło” (czyli niedostatek dobra poprzez perwersję) jako niezbędny składnik kosmosu.

 


 

Strach nie uchroni nas przed strachem. Beznadzieja nie przyniesie nadziei. Gniew ożywiony czymkolwiek innym niż Miłością Wiecznej Prawdy jest jak ogień rozpalony w suchych zaroślach.

Walka naszego pokolenia musi zostać rozpoznana jako to, czym jest - rezonansem. Czy pozwolimy się zaprowadzić w otchłań strachu i beznadziei, gniewu i nienawiści podsycanych niezgodą na wieczną harmonię wywołaną przez strach i beznadzieję, czy też będziemy walczyć o nowy rezonans? W rezonansie z tym, co wieczne - z Miłością, Dobrocią, Pięknem i Prawdą, atrybutami nieskończonej nicości - potencjał strachu i beznadziei, zła i „grzechu”, który tworzymy poprzez przejawiający się w nim rezonans, przestaje istnieć, ponieważ to, co nie ma miejsca w tym, co wieczne, musi w końcu przestać istnieć.

Walka naszego pokolenia jest walką o rezonans. Jest to walka o przekroczenie dwoistości, które zostały narzucone naszej zbiorowej świadomości, o wzniesienie się do rezonansu, w którym zło jest pozbawione potencjału manifestacji. Siły, z którymi walczymy, starają się utrzymać ludzkość związaną łańcuchami strachu i beznadziei. Jeśli poddamy się takiemu rezonansowi, nie będziemy mogli być wolni.

Walka o wolność w naszym pokoleniu nie będzie polegać na zmianie polityki, nowym prezydencie, nowym systemie ekonomicznym czy odrzuceniu wszelkich form organizacji społecznej, ale na świadomej ewolucji naszego bytu w czasie.

___________________________________ 

Jan. Miro 1997

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz