Podobnie jak wszyscy ludzie, głupi ludzie także wywierają wpływ na innych ludzi, choć z różnym natężeniem. Niektórzy głupcy zazwyczaj powodują tylko niewielkie straty, podczas gdy inni potrafią wyrządzić przerażające szkody nie tylko jednej czy dwóm osobom, ale całym społecznościom lub społeczeństwom.
(Carlo M. Cipolla)
Głupota i władza są synonimami... potencjał głupiej osoby wynika z pozycji władzy, autorytetu, jaki zajmuje w społeczeństwie... wśród biurokratów, generałów, polityków, głów państw, ludzi sekt i odnoszących sukcesy intelektualistów znajdujemy duży odsetek zasadniczo głupich jednostek, "których zdolność do szkodzenia innym była (lub jest) niebezpiecznie powiększona przez pozycję władzy, którą zajmowali (i zajmują)", powiedział Carlo M. Cipolla... cywilizacja medialna jest w rzeczywistości kolebką głupoty i z każdą formą komunikacji nieuchronnie wzmacnia niszczycielską moc inteligencji i prowadzi ludzi i kraje do ruiny.
W kinie również króluje głupota. Współczesna sztuka filmowa jest nie tylko brzydka, głupia, często antysemicka, rasistowska, populistyczna i wręcz faszystowska... jest to w zasadzie komercyjny biznes pełen nihilizmu, namiastka najgorszej sztuki, która w dużym stopniu przyczyniła się do niewolniczego udomowienia całej populacji i zamknięcia jej w więzieniach czterech ścian z dostępem do TV. Ale skoro już jesteśmy w nastroju na ironię, nawet jeśli nieco kwaśną, zatem wejdźmy do tej medialnej cukrowni i spróbujmy zrozumieć, dlaczego miliony ludzi dały się wciągnąć w to bagno głupoty.
Sprawdźmy, kim jest ten współczesny oszołom marnujący swoje cenne życie na gapienie się dzień w dzień w monitor.
Z reguły ma prawie trzydzieści lat, jest singlem, kocha swoją matkę i nie ma zamiaru poślubić swojej wiecznej narzeczonej. Mieszka z rodzicami (których traktuje jak służących) i pracuje na stałe w jakimś prowincjonalnym biurze, albo przy betoniarce... jego praca polega na siedzeniu lub jeżdżeniu... Zenek od czasu do czasu korzysta z wczasów. Tam poznaje Ziutę, zagorzałą ekolożkę i obrończynię zwierząt… Zenek zakochuje się w dziewczynie (która ma już troje dzieci z trzema różnymi ojcami, po jednym na każdą „misję humanitarną”)… Ziuta zachodzi w ciążę z Zenkiem, on zwalnia się z roboty i dołącza do niej… i tak żyją długo i szczęśliwie, bez stałej pracy, więc na zasiłku, ze stałym dostępem do TV. Nasz oszołom rozkoszuje się wolnością i bylejakością, ograniczając się do tego, co już znane, choć bliskie rajowi idiotów, ma pretekst do kreowania bełkotu i idiotyzmu parodii prawdy. Pustka, w której wegetuje na dnie skrajności, przywołuje to, co znajdujemy w słowniku przybliżenia… staje się dodatkiem do tego, co zużyte, przeznaczone do gnicia banału lub sławienia przez idiotów.
Osłodzenie iluzji leży u podstaw wszelkiego upokorzenia inteligencji, jak pokazały „faszyzmy” (demokracje czarne, czerwone, zielone, tęczowe lub pasożytnicze) w swojej przestępczej historii. Sekty, ideologie, policja i rynki finansowe są przyczyną ludobójstw, wojen, migracji śmierci przeprowadzanych i dokonywanych za przyzwoleniem i głupotą mas. W czasach intelektualnej ciemności nie ma nic prostszego, niż skojarzyć farsę z żalem, bez garści łaski i tak wszystko dobrze się kończy, nawet nieszczęścia społeczne... amatorszczyzna oszustwa jest ratowana przez kiepski humor, żart polega na tym, że wielu myli tani konformizm z cmentarzem dobrych intencji. Głupota rozwija się równie dobrze w katastrofach politycznej nieświadomości, jak i w sługach, którzy ją podtrzymują na ziemi i wszędzie tam, gdzie fanatycy widowisk trwają w bałwochwalstwie zinstytucjonalizowanej przestępczości. W dodatku wszyscy oni są przygnębieni. I zabijają się nawzajem. Dlaczego?". Dla głupich jest osobne ZOO.
Takie „życie” jest paradą błahostek ledwie naszkicowanych, ale wystarczających, by sformułować znakomitą bezużyteczność oszołoma... idiotyczna twarz Zenka wzbudza wszędzie pewną sympatię... jasne jest, że znajduje on odpowiednik zarówno wśród intelektualnej śmietanki, jak i wśród zdezintegrowanych nadziei zapewnionych przez kupieckie społeczeństwo... politycy dzierżą monopol na głupotę i grają w grę medialnego pokazu... razem z najbardziej uznanymi krytykami popychają swojego agresywnego ducha do przyjęcia i zdrady wszystkich spraw, są parweniuszami partyjnej władzy i nie mogą nie osiągnąć spektakularnych zwycięstw, które wzmacniają system, który zmusza ich do podporządkowania się. Zły smak jest ich korytem, klękanie ich credo.
W salonach przy herbacie nie ma szanującej się damy ani intelektualistki, lewicy czy prawicy (nie ma to znaczenia, to tylko fikcyjny podział), która nie skomentowałaby tego „zjawiska społecznego”… formuła jest taka sama jak w przypadku reklamy pieluch, detergentów, makaronów, samochodów… obsesyjne powtarzanie ideału produktu dla szczęśliwych mas… to mistycyzm Masterchefa, X Factor, talk-show, seriali telewizyjnych, stylistów notowanych na giełdzie, terrorystycznej islamofobii, bezpieczeństwa banków, wojen eksportowych „demokracji”, perwersyjnej inwazji migrantów, telegenicznych zgonów na Morzu Śródziemnym… z których można zbudować filozofię nieufności i obojętności w epoce globalnego strachu… każda apologia nie ma własnej celebracji, a gdy rozszerza się, by pokryć wielowiekowe cierpienie narodów, degeneruje się i kończy karykaturą. To oni unikają identyfikowania histeryków polityki, błaznów wiary, zdrajców partii... łatwo przekonują, że dyskomfort cywilizacji można przezwyciężyć (jeśli nie pokonać) śmiechem (ale tutaj się nie śmiejemy, wręcz przeciwnie, jesteśmy atakowani wymiotami przy każdym politycznym dowcipie).
Zły smak, gadulstwo i bełkot zawsze były narzędziami niskiej jakości, które znajdowały się w pisuarach wszelkich władz. «Ludzie zwykli chcą być oszołomieni obelgami, groźbami i rewelacjami, bombastycznymi przemówieniami: kochają szarlatanów». Od ponad dwóch tysięcy lat wulgarność króluje nad modlitwami i nabożeństwami, a prostaczki - słuchacze, niczym martwe ryby płyną z nurtem.
Cynizm ludzi wpływowych zawsze da się pogodzić z ich wyborczymi kazaniami, a nawet z kulturową naiwnością ich ofiar. Stosy drobiazgów rzucone na monitory medialnej kurtyzany poniżają nasze zdumienie upadkiem epoki, w której naturalne predyspozycje publiczności określają dokładny stopień jej cierpienia. Epoka, która ujawniła blask ideologicznej, politycznej lub sekciarskiej gangreny i rozmontowywała równowagę instytucji, aby przyspieszyć ich koniec.
Jeżeli nie przemienimy tych oszołomów, którzy utracili niewinność stawania się i pomylili barbarzyństwo inteligencji z marnotrawną historią ludzkości, doczekamy się zaiste prawdziwego końca świata.
____________________________
JAN
MIRO
12 20
12 12
_____________________________













