środa, 12 grudnia 2012

DOKĄD ZMIERZASZ GŁUPCZE?

 

Podobnie jak wszyscy ludzie, głupi ludzie także wywierają wpływ na innych ludzi, choć z różnym natężeniem. Niektórzy głupcy zazwyczaj powodują tylko niewielkie straty, podczas gdy inni potrafią wyrządzić przerażające szkody nie tylko jednej czy dwóm osobom, ale całym społecznościom lub społeczeństwom.

(Carlo M. Cipolla)

  

Głupota i władza są synonimami... potencjał głupiej osoby wynika z pozycji władzy, autorytetu, jaki zajmuje w społeczeństwie... wśród biurokratów, generałów, polityków, głów państw, ludzi sekt i odnoszących sukcesy intelektualistów znajdujemy duży odsetek zasadniczo głupich jednostek, "których zdolność do szkodzenia innym była (lub jest) niebezpiecznie powiększona przez pozycję władzy, którą zajmowali (i zajmują)", powiedział Carlo M. Cipolla... cywilizacja medialna jest w rzeczywistości kolebką głupoty i z każdą formą komunikacji nieuchronnie wzmacnia niszczycielską moc inteligencji i prowadzi ludzi i kraje do ruiny.

W kinie również króluje głupota. Współczesna sztuka filmowa jest nie tylko brzydka, głupia, często antysemicka, rasistowska, populistyczna i wręcz faszystowska... jest to w zasadzie komercyjny biznes pełen nihilizmu, namiastka najgorszej sztuki, która w dużym stopniu przyczyniła się do niewolniczego udomowienia całej populacji i zamknięcia jej w więzieniach czterech ścian z dostępem do TV. Ale skoro już jesteśmy w nastroju na ironię, nawet jeśli nieco kwaśną, zatem wejdźmy do tej medialnej cukrowni i spróbujmy zrozumieć, dlaczego miliony ludzi dały się wciągnąć w to bagno głupoty.

Sprawdźmy, kim jest ten współczesny oszołom marnujący swoje cenne życie na gapienie się dzień w dzień w monitor. 

Z reguły ma prawie trzydzieści lat, jest singlem, kocha swoją matkę i nie ma zamiaru poślubić swojej wiecznej narzeczonej. Mieszka z rodzicami (których traktuje jak służących) i pracuje na stałe w jakimś prowincjonalnym biurze, albo przy betoniarce... jego praca polega na siedzeniu lub jeżdżeniu... Zenek od czasu do czasu korzysta z wczasów. Tam poznaje Ziutę, zagorzałą ekolożkę i obrończynię zwierząt… Zenek zakochuje się w dziewczynie (która ma już troje dzieci z trzema różnymi ojcami, po jednym na każdą „misję humanitarną”)… Ziuta zachodzi w ciążę z Zenkiem, on zwalnia się z roboty i dołącza do niej… i tak żyją długo i szczęśliwie, bez stałej pracy, więc na zasiłku, ze stałym dostępem do TV. Nasz oszołom rozkoszuje się wolnością i bylejakością, ograniczając się do tego, co już znane, choć bliskie rajowi idiotów, ma pretekst do  kreowania bełkotu i idiotyzmu parodii prawdy. Pustka, w której wegetuje na dnie skrajności, przywołuje to, co znajdujemy w słowniku przybliżenia… staje się dodatkiem do tego, co zużyte, przeznaczone do gnicia banału lub sławienia przez idiotów.  

 


 

Osłodzenie iluzji leży u podstaw wszelkiego upokorzenia inteligencji, jak pokazały „faszyzmy” (demokracje czarne, czerwone, zielone, tęczowe lub pasożytnicze) w swojej przestępczej historii. Sekty, ideologie, policja i rynki finansowe są przyczyną ludobójstw, wojen, migracji śmierci przeprowadzanych i dokonywanych za przyzwoleniem i głupotą mas. W czasach intelektualnej ciemności nie ma nic prostszego, niż skojarzyć farsę z żalem, bez garści łaski i tak wszystko dobrze się kończy, nawet nieszczęścia społeczne... amatorszczyzna oszustwa jest ratowana przez kiepski humor, żart polega na tym, że wielu myli tani konformizm z cmentarzem dobrych intencji. Głupota rozwija się równie dobrze w katastrofach politycznej nieświadomości, jak i w sługach, którzy ją podtrzymują na ziemi i wszędzie tam, gdzie fanatycy widowisk trwają w bałwochwalstwie zinstytucjonalizowanej przestępczości. W dodatku wszyscy oni są przygnębieni. I zabijają się nawzajem. Dlaczego?". Dla głupich jest osobne ZOO.

Takie „życie” jest paradą błahostek ledwie naszkicowanych, ale wystarczających, by sformułować znakomitą bezużyteczność oszołoma... idiotyczna twarz Zenka wzbudza wszędzie pewną sympatię... jasne jest, że znajduje on odpowiednik zarówno wśród intelektualnej śmietanki, jak i wśród zdezintegrowanych nadziei zapewnionych przez kupieckie społeczeństwo... politycy dzierżą monopol na głupotę i grają w grę medialnego pokazu... razem z najbardziej uznanymi krytykami popychają swojego agresywnego ducha do przyjęcia i zdrady wszystkich spraw, są parweniuszami partyjnej władzy i nie mogą nie osiągnąć spektakularnych zwycięstw, które wzmacniają system, który zmusza ich do podporządkowania się. Zły smak jest ich korytem, ​​klękanie ich credo.

 


W salonach przy herbacie nie ma szanującej się damy ani intelektualistki, lewicy czy prawicy (nie ma to znaczenia, to tylko fikcyjny podział), która nie skomentowałaby tego „zjawiska społecznego”… formuła jest taka sama jak w przypadku reklamy pieluch, detergentów, makaronów, samochodów… obsesyjne powtarzanie ideału produktu dla szczęśliwych mas… to mistycyzm Masterchefa, X Factor, talk-show, seriali telewizyjnych, stylistów notowanych na giełdzie, terrorystycznej islamofobii, bezpieczeństwa banków, wojen eksportowych „demokracji”, perwersyjnej inwazji migrantów, telegenicznych zgonów na Morzu Śródziemnym… z których można zbudować filozofię nieufności i obojętności w epoce globalnego strachu… każda apologia nie ma własnej celebracji, a gdy rozszerza się, by pokryć wielowiekowe cierpienie narodów, degeneruje się i kończy karykaturą. To oni unikają identyfikowania histeryków polityki, błaznów wiary, zdrajców partii... łatwo przekonują, że dyskomfort cywilizacji można przezwyciężyć (jeśli nie pokonać) śmiechem (ale tutaj się nie śmiejemy, wręcz przeciwnie, jesteśmy atakowani wymiotami przy każdym politycznym dowcipie). 

Zły smak, gadulstwo i bełkot zawsze były narzędziami niskiej jakości, które znajdowały się w pisuarach wszelkich władz. «Ludzie zwykli chcą być oszołomieni obelgami, groźbami i rewelacjami, bombastycznymi przemówieniami: kochają szarlatanów». Od ponad dwóch tysięcy lat wulgarność króluje nad modlitwami i nabożeństwami, a prostaczki - słuchacze, niczym martwe ryby płyną z nurtem. 

Cynizm ludzi wpływowych zawsze da się pogodzić z ich wyborczymi kazaniami, a nawet z kulturową naiwnością ich ofiar. Stosy drobiazgów rzucone na monitory medialnej kurtyzany poniżają nasze zdumienie upadkiem epoki, w której naturalne predyspozycje publiczności określają dokładny stopień jej cierpienia. Epoka, która ujawniła blask ideologicznej, politycznej lub sekciarskiej gangreny i rozmontowywała równowagę instytucji, aby przyspieszyć ich koniec. 

Jeżeli nie przemienimy tych oszołomów, którzy utracili niewinność stawania się i pomylili barbarzyństwo inteligencji z marnotrawną historią ludzkości, doczekamy się zaiste prawdziwego końca świata.

 

____________________________

JAN
MIRO
12 20
12 12

_____________________________

niedziela, 11 listopada 2012

OBRAZ

_________________________________________________


Oto tłusty komunistyczny bachor zjada
Ci ostatnią porcję nadziej,
Stary satyr - idiota szczerzy zęby w sadystycznym uśmiechu,
Cedząc łamaną polszczyzną o zabitym człowieku - buntowniku.
Rano dociera do uspokojonych nerwów przebój staromodnego pomyleńca,
Którego wszyscy kochają,
A na ulicy wpada ci w oko pył  z czerwonych utopii.



________________
2519
1285

sobota, 13 października 2012

BURAK


Tłusty szmaciarz - prezydent twojej głupoty
Wychyla następnego kielicha swojego sumienia
A ty siedzisz i słuchasz jazzu, pijesz wino
I rozmyślasz o tym “bagnie”.
Na wyrywki otwórz księgę swych nadziei
I co w niej znajdujesz - pustkę? Nicość?
Mógłbyś się z tego cieszyć, to i tak dobrze !
Ale ciebie dręczy ziemia, która z pracą pokoleń
Związana, czerwienią zalano.
Goreje i wietrzeje jej płodność obfita.
Wąską drogą dotychczas szedłeś,
Zbyt wąską jak na twoje myślenie.
Z mozołem poruszałeś się do przodu.
Wytrzep swój zasób wiedzy z okruchów
Kruszcu nieszlachetnego i podłego
Staniesz wtedy na nowej i szerokiej drodze,
Na której będziesz mógł zwiedzać prawdę.


 Jan. Miro.
______________
2119
0791

sobota, 7 lipca 2012

TELEWIZJA - KURTYZANA WSZECHCZASÓW


TELEWIZJA - KURTYZANA WSZECHCZASÓW

 
Dywulgowałaś ty niedobra telewizjo !
Drastycznie rozcieńczyłaś mózg swą gadką !
Drągali samych masz w około,
Gębami władzy bijesz na czas.
Co dziennie mnie drażnisz,
Pobudzasz do gniewu,
Wciąż droczysz się z moim myśleniem.
Donosisz i łżesz tchórzliwie ty wstrętna
Lewicowa kotwico.
Uważasz się za lepszą od dawna.
Głębi nigdy nie dosięgniesz,
Tylko jak przez otwór stolcowy
Paskudzisz wszędzie.
Deliberujesz zasady,
Denerwujesz system
Demoralizujesz masy,
Rozpryskujesz swe głupoty.
Wciskasz wciąż frazesy,
Już armia idiotów bije ci pokłony
I czyści twoją błękitną lampę.
Myślisz że monopol na prawdę kupiłaś ?
I menelskiej władzy jarzmo już zdobyłaś ?
Zawsze chętna jesteś dla prezydenta.
Ja na to rzeknę:

NON PACTA CONVENTA !

______________
0719
0790

czwartek, 3 maja 2012

Czynniki rozsadowe

 

Jedna w tłumie

Od 1789 roku miały na świecie miejsce trzy rewolucje, które dokonały gruntownego przewrotu w całym społeczeństwie:
(1) rewolucja francuska, która zasadniczo była buntem przeciwko katolicyzmowi, a jednocześnie wprowadzeniem ateistycznego humanizmu, jako "światła przewodniego" ludzkości;
(2) przewrót dokonany po Pierwszej Wojnie Światowej, którego politycznym skutkiem było odrzucenie tradycyjnego państwa narodowego na korzyść światowego rządu, a ekonomicznym - ustanowienie socjalizmu, jako podstawy na której świat miałby funkcjonować;
(3) rewolucja lat sześćdziesiątych, której skutkiem była całkowita transformacja tradycyjnych wartości moralnych rodziny, apoteoza buntu przeciwko władzy rodzicielskiej, rewolta przeciwko tradycyjnym normom czystości i wprowadzenie pluralizmu w kwestiach zarówno prawdy jak i moralności. 

Vaticanum II asystowało i wspierało rewolucję lat sześćdziesiątych przekształcając całkowicie katolicyzm z bastionu niezmiennej, absolutnej i obiektywnej prawdy w zupełnie nową religię relatywizmu w kwestiach dogmatów i moralności. Proces ten przebiegał w pełnej harmonii z rozprzestrzeniającymi się wówczas po całym świecie postawami właściwymi tamtej epoce i odniósł pełny sukces zmieniając większość do niedawna jeszcze katolickich społeczeństw w pluralistyczne i relatywistyczne byty.

Rozpatrzmy drugi czynnik rozsadowy współczesnego świata - socjalizm. Korzeni socjalizmu można się właściwie doszukać wśród radykalnych grup protestanckich, tuż po Reformacji. Nie powinno to zaskakiwać, jako że jednym z podstawowych założeń socjalizmu jest zasada egalitaryzmu, oznaczająca, że wszyscy są równi. Jednym z najważniejszych skutków protestanckiej doktryny jest tenże egalitaryzm, jako że tym co pobudzało protestantyzm do działania był bunt przeciwko hierarchii, a jednocześnie roszczenie, by każda indywidualna osoba miała prawo do interpretowania Pisma Świętego. Toteż w protestantyzmie, każda pojedyncza osoba staje się sama dla siebie "papieżem".

 

 Szary i brudny, równy i bezbożny świat wg idei socjalistycznej

 
Oczywiście prawdą jest, że wszyscy są równi, w tym znaczeniu, że każda osoba jest istotą ludzką, lecz na tym kończy się równość. W naturze istnieje ogromna różnorodność - stąd pochodzi hierarchia, opierająca się na stopniach doskonałości natury jak również cech. Ta różnorodność co do jakości jest obecna wśród istot ludzkich, dlatego też pojawia się naturalna hierarchia, gdyż oczywistą jest rzeczą, iż osoby o większej inteligencji, sile, i/lub talencie kierują tymi, którzy mają mniej inteligencji, siły, i/lub talentu. Kierują się prostą zasadą: "Prowadź, albo zejdź z drogi".

Tymczasem socjalizm jest wielkim wyrównywaczem. Lekceważy wszystkie te oczywiste różnice, które dla zapewnienia właściwego porządku w społeczeństwie umieścił w naturze sam Stwórca, a zamiast tego głosi polityczną i ekonomiczną równość wszystkich. A zatem, w porządku politycznym, socjalizm generuje demokrację jako nieodzowną formę rządu, jako że polityczna i społeczna równość może się utrzymać tylko w demokracji. Monarchia i arystokracja z definicji są elementem niejako ciemiężycielskim, gdyż przyznają władzę hierarchii i ustanawiają autorytet, który nie wywodzi się z motłochu. W porządku ekonomicznym socjalizm wymaga, w swej skrajnej formie, ażeby wszyscy mieli prawo do tych samych finansowych wynagrodzeń, bez względu na przymioty poszczególnych jednostek.
 
Tak więc socjalizm postrzega nierówność majątkową za zło. To, że ktoś powinien być lepiej wynagrodzony, ponieważ jest inteligentniejszy, silniejszy czy bardziej utalentowany jest złe. Z tego powodu, w systemie socjalistycznym zamożni muszą być karani przez odebranie im bogactw i rozdzielenie ich mniej zamożnym. Zasada ta wyraża się poprzez progresywny podatek dochodowy, który był czymś wysoce zalecanym przez Karola Marksa.

Komunista Marks, znany jest także ze złotej socjalistycznej zasady: 

"Każdemu według swoich zdolności, każdemu według jego potrzeb". 

Oczywiście, to najdobrotliwszy, najmądrzejszy i wszystkowiedzący socjalistyczny rząd decyduje jakie są zdolności i potrzeby obywateli. Stąd też kolejnym wymogiem socjalizmu jest ogromny, wszechogarniający, nienasycony i despotyczny rząd centralny wraz z licznymi przybudówkami - biurokracją i służbami specjalnymi.

 

Wsparcie dla systemu


Podczas gdy bycie socjalistą w dziewiętnastym wieku było uważane za postawę radykalną, w latach dwudziestych dwudziestego wieku stało się modne i postępowe. Stary porządek odszedł w przeszłość, nastał nowy. Socjalizm osiągnął najbardziej radykalne formy w Rosji za Lenina i Stalina, w Niemczech za Hitlera, a we Włoszech za czasów Mussoliniego, lecz przyjął także bardziej umiarkowane formy we Francji, Anglii i innych mniejszych krajach. Hiszpania przeżyła straszliwą wojnę domową, aby nie dopuścić do komunizmu. Socjalizm zawitał również do Stanów Zjednoczonych wraz z wyborem Franklina Roosevelta w 1932 roku.

Socjalizm jest moralnie złym systemem, potępionym przez Kościół katolicki. Opiera się on na niesprawiedliwości, jako że zyski jakie ktoś legalnie osiągnął ciężką pracą, mogą mu zostać odebrane przez państwo i rozdane innym w imię sprawiedliwości społecznej.

Poza dogłębną niesprawiedliwością tego systemu, a mianowicie, że pieniądze bogatszych obywateli mają być dawane w prezencie biedniejszym, istnieje także problem, który jest bezpośrednim skutkiem rewolucji lat sześćdziesiątych: rozprzestrzenianie się kontroli urodzin i aborcji, a przez to poważne zredukowanie, na dłuższą metę, liczby uczestników tego systemu. Ponadto, opieka zdrowotna udzielana w systemie sprawiła, że ludzie żyją dłużej, choć nie są już zdolni do pracy. Tak więc z dwóch stron występują czynniki prowadzące do bankructwa: malejąca liczba osób wnoszących wkład do rządowych programów i coraz większe oczekiwania beneficjentów np. w Polsce ZUS.
 
Nie byłoby niczym złym, gdyby państwo w imię miłości bliźniego - a nie sprawiedliwości - dawało pieniądze tym którzy są ich pozbawieni. Właściwie, to takie postępowanie byłoby obowiązkiem. Jednakże, nawet w tej sprawie, tradycyjnym podejściem państw było powierzenie tych kwestii Kościołowi i organizacjom charytatywnym. A to dlatego, że działalność charytatywna nie jest właściwą domeną rządu, natomiast jest nią sprawiedliwość.

Tak długo jak ten - czy jakikolwiek inny - kraj trwa w przekonaniu, że socjalizm jest standardowym systemem ekonomicznym, nasze narody będą bankrutować. Co więcej, bolesne kryzysy ekonomiczne były w przeszłości i wciąż pozostają, materiałem napędowym głównych politycznych i społecznych zmian, a nawet wojen. Socjalizm postawił nas na drodze wiodącej do zagłady.

Papież Leon XIII potępił socjalizm, podobnie jak papież Pius XI. Tak czyni każdy katolicki filozof i teolog moralny. Papież Leon XIII oświadczył w Rerum novarum (1891): "Z tego jasno widać, że się należy ze wszystkich sił przeciwstawić dążności socjalizmu do wspólnego posiadania; zaszkodziłoby ono nawet tym, którym socjaliści chcą pomóc; sprzeciwia się zaś naturalnym prawom jednostek, a wstrząsa ustrojem państwa i powszechnym pokojem. Niech więc pozostanie jako prawda zasadnicza, że nietykalność własności prywatnej stanowi pierwszy fundament, na którym należy oprzeć dobrobyt ludu".
 
Podobnie papież Pius XI orzeka w Quadragesimo anno (1931): "Oświadczamy, co następuje: socjalizm rozważany czy to jako system naukowy, czy to jako zjawisko historyczne, czy też ruch, nawet jeżeliby w wyżej wymienionych sprawach poddał się prawdzie i sprawiedliwości, pozostaje w niezgodzie z dogmatami Kościoła katolickiego, dopóki prawdziwym jest socjalizmem, ponieważ poglądy jego na społeczeństwo odbiegają całkowicie od prawdy chrześcijańskiej".
 
"Jeżeli socjalizm, jak wszystkie błędy, zawiera źdźbło prawdy (czemu zresztą Papieże nigdy nie przeczyli), opiera się jednak na swoistej teorii o społeczeństwie, której z prawdziwym chrystianizmem pogodzić nie można. Socjalizm religijny, socjalizm chrześcijański są pojęciami sprzecznymi w sobie: nikt nie może być jednocześnie dobrym katolikiem i prawdziwym socjalistą".

Kościół katolicki zawsze "szukał złotego środka" w tych sprawach, przyznając kapitalizmowi prawo do własności prywatnej oraz prawdziwą wolność przedsiębiorczości, lecz także uznawał roszczenia socjalizmu do tego, by pracownik nie został przygnieciony chciwością i bezduszną pogonią przedsiębiorcy za zyskiem. Gospodarka i handel podobnie jak wszystko inne: potrzebują zarządzania i pokierowania, by mogły osiągnąć właściwe sobie cele.


Socjalistyczne społeczeństwo zawsze wyróżnia się "jednakowością widzenia"



_____________________________
Źródło: Bp. D. Sanborn "Socjalizm - droga do bankructwa i zagłady narodów" 2011, wyb. red.

Jan
Miro
03 | 20
05 | 12

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Absurd i rzeczywistość


 

Efemeryczność absurdalnej rzeczywistości

Polska polityka po tzw. transformacji ustrojowej osiągnęła stan absolutnego absurdu. Po okrągłostołowe „wybory” doprowadziły do rozpadu polskiej sfery politycznej, która obecnie inspiruje do kpin i śmiechu. Nastąpił wzrost absurdalnej sytuacji w fałszywym dwupartyjnym modelu dominacji, ale w ciągu ostatniego roku rak ten rozprzestrzenił się na całe po Prl-owskie ciało polityczne. Rzeczywistość stała się satyryczna, satyra często wydaje się wiarygodna, a ja mogę się tylko śmiać.

Z „praktycznego”, materialnego i społecznego punktu widzenia, absolutny absurd współczesnej polityki bez wątpienia wzbudza strach u wielu obserwatorów, ale z perspektywy bardziej holistycznej metafizycznej perspektywy rzeczywistości i naszej egzystencji w niej wydaje się, że absurd może być dobrym znakiem. Postrzegamy rzeczy jako absurdalne, a tym samym śmieszne, ponieważ są one poza naszym rozumieniem potencjalnych granic rzeczywistości; satyra jest zabawna, ponieważ łączy rzeczywistość z tym, co nie może być prawdziwe. Czy coś absurdalnego - coś, co wywołuje tak trzewne reakcje emocjonalne i intelektualne, które negują jego rzeczywistość - może mieć jakąkolwiek wieczną rzeczywistość lub prawdę, czy też post prl-owska polityka jest po prostu mirażem czterowymiarowego czasu, który w swojej śmiesznej absurdalności jest skazany na koniec w nieistnieniu?

 

 

Czy można wierzyć, że absurd ma jakąkolwiek wieczność?

Absurdalna rzeczywistość współczesnej polityki wzbudziła w opinii publicznej wiele strachu. Ale jeśli absurd należy rozumieć jako skazany na nieistnienie przez swoją ukrytą nierzeczywistość i jeśli strach jest inspirowany nierzeczywistością absurdu, to czy strach przed tym samym efemerycznym mirażem może być skazany na to samo nieistnienie? Czy strach można rozwiać tak łatwo, jak „rzeczywistość” absurdu? Czy strach można pokonać śmiechem?

Arystoteles dokonał rozróżnienia między Prawdą, która jest pozbawiona ruchu, a zatem jest wieczna, a Faktem, który jest Prawdą z ruchem, a zatem niewspółmierny z wiecznością. Czy to nie brak Prawdy w Fakcie czyni go absurdalnym? Ruch bez Prawdy jest absurdem, a zatem absurdowi brakuje odbicia Prawdy, a tym samym Wieczności, która pozwala czterowymiarowemu światu faktów uczestniczyć w Wieczności. W związku z tym to, co absurdalne, musi ostatecznie przestać istnieć.

Cóż, nasze najmroczniejsze lęki są rzeczywiście rozproszone przez śmiech. Niedorzeczne! W swojej absurdalności „uzasadnienia” naszych lęków są rozpoznawane jako efemeryczny miraż w ciągle zmieniającym się splocie czterowymiarowej rzeczywistości czasoprzestrzennej; nic, co jest absurdalne, nie może skrystalizować się jako stały punkt na osi czasu i dlatego musi być skazane na ostateczny rozpad w nieistnienie.

Absurdowi, wraz ze strachem, który jego namacalny wizerunek próbuje inspirować, brakuje wieczności, a w braku wieczności musi ostatecznie przestać istnieć.

Postkomuniści, rządzący obecnie w Polsce nie mają Wieczności, ponieważ ich satyryczny absurd neguje możliwość, że ich Fakt jest Prawdą z ruchem. Ich absurdalność oznacza, że nie mogą być prawdziwi w żadnym wiecznym sensie (tj. w oparciu o Prawdę), a pogląd, że są „prawdziwi” jest dość śmieszny. Morał z tej historii jest taki, aby przestać żyć w strachu przed absurdalnymi manifestacjami i zamiast tego spróbować się śmiać, ponieważ w takim aktywnym uznaniu efemeryczności absurdalnej nierzeczywistości negujesz jej potencjał do dalszego istnienia. Przykładem niech będzie powstanie partii „Partia Przyjaciół Piwa” (PPP): Kiedy będę prezydentem, każdy dostanie darmowego browara…”

Zamiast traktować polski system polityczny jako rzeczywisty, a tym samym zasługujący na strach, powagę lub smutek, szef PPP pracuje nad zanegowaniem samego potencjału systemu do rzeczywistości poprzez rozpoznanie i wyśmianie jego skrajnego absurdu.

 


 

Materialne konsekwencje

Grzech nie istnieje. To ty sprawiasz, że grzech istnieje, kiedy działasz zgodnie z nawykami Swojej zepsutej natury; Tu właśnie leży grzech”.

„...To ty sprawiłeś, że grzech istnieje ... Grzech nie jest nieodłącznym elementem rzeczy, nie jest elementem kosmosu ani ludzkiej natury. Jest jednak zdecydowanie obecny w sposobie, w jaki ludzka natura jest tłumaczona. Jest to dezorientacja pragnienia, rodzaj przeoczenia lub pominięcia celu”.

Nie ma wątpliwości, że nasza akceptacja absurdu jako rzeczywistości powoduje wiele niesprawiedliwości i cierpienia na tym świecie. Nie jest to wezwanie do odrzucenia cierpienia jednostek, które wpadły w sieć dominacji i stworzonych porządków, jaką jest PRL-bis.

Zamiast tego, intencją tego artykułu jest przypomnienie czytelnikom, że mamy kontrolę nad przekroczeniem nierzeczywistości (tj. braku Prawdy, a tym samym Wieczności) absurdalnych manifestacji poprzez rozpoznanie ich absurdalnego braku Prawdy i aktywną manifestację tego rozpoznania poprzez śmiech. W absurdzie sprawiamy, że „grzech”, przyczyna cierpienia, staje się nierzeczywistością, która wymaga jego negacji jako potencjału do manifestacji. 

 


 

Możliwe odkupienie

Trudna sytuacja Kasandry - wiedza o tym, co się wydarzy, próba wyjaśnienia tego, co się wydarzy tym, którzy nie mają oczu, aby zobaczyć, przechodząc emocjonalny proces akceptacji tego, co się wydarzy, itp. - nie łagodzi faktu, że tak się stanie.

Trzewna trauma zbiorowej świadomości, czy to z nienawiści, żądzy krwi, beznadziei, strachu czy smutku, nie jest w żaden sposób tłumiona przez świadomość, że to się wydarzy.

Absurdalne i nierzeczywiste, jak fakty naszego świata są w ich braku rezonansu z Prawdą i Dobrem.

Dobrocią, bez względu na brak wieczności ukryty w takim absurdzie, powiązane energie zbiorowej świadomości, które uformowały się wokół tej przemijającej manifestacji, pozostawiają nieprzyjemny smak w mojej emocjonalnej istocie. Ogólny rezonans ludzkości został wciągnięty w głęboką otchłań beznadziei, strachu, gniewu i nienawiści.

Neokomunistyczny prezydent nie reprezentuje narodzin tego emocjonalnego i psychologicznego wirusa.

Beznadzieja, strach i ich manifestacja w postaci gniewu, nienawiści i tym podobnych są cechami charakterystycznymi dominującego wpływu, który doprowadził do dewolucji ludzkości i jej „wygnania z raju”. Wpływ ten mówi, że musimy stworzyć porządek poprzez dominację, postrzega świat jako wieczną walkę między „dobrem a złem” i pozycjonuje naturę, emocje, pożądanie i kobiecość jako wieczną, chaotyczność innego, który musi zostać uporządkowany poprzez dominację. Pozwala nam wybrać „mniejsze zło”, zawrzeć świadomy pakt ze złośliwością, zemstą i dominacją (tj. przejawami perwersji), ponieważ akceptujemy „zło” (czyli niedostatek dobra poprzez perwersję) jako niezbędny składnik kosmosu.

 


 

Strach nie uchroni nas przed strachem. Beznadzieja nie przyniesie nadziei. Gniew ożywiony czymkolwiek innym niż Miłością Wiecznej Prawdy jest jak ogień rozpalony w suchych zaroślach.

Walka naszego pokolenia musi zostać rozpoznana jako to, czym jest - rezonansem. Czy pozwolimy się zaprowadzić w otchłań strachu i beznadziei, gniewu i nienawiści podsycanych niezgodą na wieczną harmonię wywołaną przez strach i beznadzieję, czy też będziemy walczyć o nowy rezonans? W rezonansie z tym, co wieczne - z Miłością, Dobrocią, Pięknem i Prawdą, atrybutami nieskończonej nicości - potencjał strachu i beznadziei, zła i „grzechu”, który tworzymy poprzez przejawiający się w nim rezonans, przestaje istnieć, ponieważ to, co nie ma miejsca w tym, co wieczne, musi w końcu przestać istnieć.

Walka naszego pokolenia jest walką o rezonans. Jest to walka o przekroczenie dwoistości, które zostały narzucone naszej zbiorowej świadomości, o wzniesienie się do rezonansu, w którym zło jest pozbawione potencjału manifestacji. Siły, z którymi walczymy, starają się utrzymać ludzkość związaną łańcuchami strachu i beznadziei. Jeśli poddamy się takiemu rezonansowi, nie będziemy mogli być wolni.

Walka o wolność w naszym pokoleniu nie będzie polegać na zmianie polityki, nowym prezydencie, nowym systemie ekonomicznym czy odrzuceniu wszelkich form organizacji społecznej, ale na świadomej ewolucji naszego bytu w czasie.

___________________________________ 

Jan. Miro 1997

niedziela, 1 stycznia 2012

ZARAZA BURACZANA



Zaraza buraczana rozprzestrzenia się po Polsce.
Buraczana klientela triumfuje tak jak ich przywódca - diabeł.

Uwaga! 18-20 % (tj. 5342519 osobników) społeczeństwa jest poważnie chora. Swoją agresję ukrywają pod maską mody. Naprawdę w tych indywiduach siedzi spartaczony człowiek, zepsuty przez zwyrodniałych rodziców (słynne: nie jedz, nie myśl, nie czuj tylko róbta co chceta!), przez media i diskjokerów, przez magiczne nowe gazetki. Stereotyp. Wszystko zło w Polsce stało się za sprawą Architekta Cudu Gospodarczego Balcerowicza z jego wymóżdżonym kapitalizmem leninowskim i Trzech Wazeliniarzy (Urban, Ciosek, Pożoga). Pryzmat przez który kazano patrzeć przetarł polityczny homoseksualista Michnik. A teraz do pracy! Koniec waszego udziału w życiu publicznym! - krzyczał pachołek sowiecki Gomułka, a po nim w 36 lat później szyderczo powtórzył Król Kretynów Walesa - Naprawą waszych błędów zajmiemy się My, fachowcy od “buraczanej zgnilizny” ... bądźcie tylko posłuszni!. Wartości powędrują na jedną z półek supermarketów i staną się zależne od aktualnej listy przebojów.
Władza lat 90-tych to w coraz mniejszym stopniu wojskowy i milicyjny hardware, a w coraz większym - panowanie szklanych słów i znaczeń, to tyrania szmatławców z pod znaku “Gazety Wyborczej”, “Polityki”, “Wprost”, “Nie”, Kabaretu Wściekłej Olgi, występów Liroja, podróży w Kondoniarskim Pociągu Owsiaka, filmów sławiących “alternatywny styl życia” i obscenicznych sztuk o polskiej nietolerancji. Wspierali ich postmoderniści z Hollywood i postępowi teolodzy ze swoim Nowym Katolicyzmem z pod znaku “Tygodnika Powszechnego”. Polskę skrępowano Grubą Kreską i odcięto ją od pamięci pokoleń. Na koniec do wspólnego koryta ze świeżą buraczaną pomyją zasiądą głowni kretyni tego świata i obżerając się wypierdzą ostatni frazes “niech nam nastanie łunia ełropejska”. Ze światowymi Żydofilami nie wygramy! Oni uważają za swój święty obowiązek szkodzić wszystkiemu co chrześcijańskie.

_______________________
Jan.Miro.
/2000/