sobota, 22 listopada 2025

"Polskie" warcholstwo

 



Warchoły, to wy! — Wy, co liżecie obcych wrogów podłoże, czołgacie się u obcych rządów i całujecie najeźdźcom łapy, uznając w nich prawowitych wam królów. Wy hołota, którzy nie czuliście dumy nigdy, chyba wobec biedy i nędzy, które nieszczęście potrącaliście sytym brzuchem bezczelników i pięścią sługi. Wy lokaje i fagasy cudzego pyszalstwa, którzy wyciągacie dłoń chciwą po pieniądze, — po łupież pieniężną, zdartą z tej ziemi, której złoto i miód należy jej samej i nie wolno ich grabić. Warchoły, to wy, co się nie czujecie Polską i żywym poddaństwa i niewoli protestem. Wy sługi! Drżyjcie, bo wy będziecie nasze sługi i wy będziecie psy, zaprzęgnięte do naszego rydwanu i zginiecie!
 
I pokryje waszą podłość NIEPAMIĘĆ!


____________________________________

Mowa Kordiana z „Wyzwolenia” 
Stanisława Wyspiańskiego (wyd. 1903)

sobota, 11 października 2025

Drwista

 

 

Jestem zmęczony czarno-białymi filtrami, które nakładamy na prawdziwe życie.

Jestem zmęczony ludźmi naginającymi algorytmy, aby wzmocnić swoje ego, a nie swoją uczciwość.

Jestem zmęczony etykietami mającymi na celu dzielenie:

Zdrajca. Lewicowiec. Ekstremista. Faszysta. Anarchista. Religijny. Świecki. Oszołom.

Jestem zmęczony influencerami propagującymi kłamstwa pod pozorem faktów, jedność pod pozorem manipulacji, prawdę pod pozorem żartu.

Jestem zmęczony tymi, którzy twierdzą, że są otwarci na wszystkie głosy – dopóki nie usłyszą głosu, który stanowi dla nich prawdziwe wyzwanie.

Jestem zmęczony przywódcami, którzy przedkładają kontrolę nad więziami, hałas nad ciszą, sprawiedliwość nad własnymi racjami.

Jestem zmęczony ludźmi, którzy wolą umrzeć, niż stanąć w obronie kraju, który dał im wszystko.

Jestem zmęczony prawdą przekształcaną w narzędzie polityczne.

Jestem zmęczony liberałami. Zmęczony konserwatystami. Jestem zmęczony podziałami.

Jestem zmęczony zachodnią ślepotą na rozprzestrzenianie się islamskiego dżihadu. Tak – to wy będziecie następni.

Jestem zmęczony tym, że nasi zakładnicy wciąż nie wracają do domu.

Jestem zmęczony tym, że ci, którzy wrócili do domu, są izolowani.

Jestem zmęczony śmiercią.

Jestem zmęczony krzykami.

Jestem zmęczony ciszą.

Jestem zmęczony udawaniem, że wszystko jest w porządku.

Jestem zmęczony drwinami.

Jestem zmęczony – i nie jestem jedyny.


_______________________________________
Jan. Miro.
11 20
11 20

piątek, 10 października 2025

Kodeks Moszka



Czyli jak zniszczyć Rzeczpospolitą Polskę

1. "Zburzycie do szczętu, mówi Mojżesz (Deutoronom. Rozdz. XII, w. II-III) wszystkie miejsca, na których mieszkali narodowie, a które wy posiadacie i porozwalacie ołtarze ich i połamiecie słupy ich, spalicie bogi ich, i wygładzicie imię ich z miejsca onego".
 
2. "Wytracisz naród, który Pan Bóg twój poda tobie, nie sfolguje mu oko twoje, bo pośle Pan Bóg twój na naród ten szerszenie i zetrze je starciem wielkiem, aż będą wyniszczeni, a poda krocie ich w ręce twoje i wygubisz ich pod niebem, nie ostoi się żaden przed tobą, aż ich wytracisz (Deutoronom. Rozdz. VII, w. II-VIII i r. XV). 

3. „W ziemi, którą Pan Bóg twój dawa tobie w dziedzictwo, byś ją posiadał, wygładzisz pamiątkę Amalekową pod niebem. Ani się nie zlitujesz nad niemi, ani się spowinowacisz z niemi, albowiem Pan wybrał ciebie, abyś był osobnym ludem. Nie zapominajże tego." 

4. „Wygładzicie wszystkich właścicieli ziemskich i miejskich, zabierzecie dobra ich, lecz możecie zachować wieśniaków ubogich i wyrobników, aby pracowali dla was“. 

5. "I wyniszczy Pan Bóg twój naród ów przed tobą polekku i potrosze. Nie będziesz ich mógł razem wygładzić, by się snać nie namnożyło przeciw tobie bestji polnych" (Deuteronom. VIII).

6. „A wymordujesz wszytki narody, które tobie poddawa Pan, Bóg twój, nie sfolgujesz im, ani chwalić będziesz bogów ich, abowiem by to ku twemu upadku było.“ (Deuteronom. VII, XVI)

Jak tego dokonają? 

„Jak nam przykazał Mojżesz, polekku i potrochu; przekupstwem, podejściem i wytrwałością. Naprzód przekładaliśmy, że to nic nie szkodzi gdy nam nadadzą prawo nabywania własności ziemskich i miejskich. Skorośmy to otrzymali, pomnożyły się sposoby nasze otrzymania i więcej. Pchaliśmy się do nabycia wszystkich praw obywatelstwa i piastowania wszystkich urzędów; kosztowało to nas niemało: lecz czegoż złoto i wytrwałość nie zmogą. Spełniono życzenie nasze, już najpiękniejsze majątki były w ręku żydowskim. Senat, ministerja, rady najwyższe, najpierwsze dostojeństwa piastowane były przez Moszków i Leybów. Ze wszystkich końców Europy potokami jęło się do Polski cisnąć żydostwo. Nie zważano długo, że naród nasz przez samo prawo religji swojej zespolić się z innym narodem nie może, że wiara nasza nie stowarzyszać się z ludźmi innego wyznania, lecz nakazuje wytępiać ich i niszczyć; spostrzegło się potem Chrześciaństwo, lecz to już było za późno”.

Ważna jest również rozrywka dla pospólstwa: „Nie dziwne jest, trzeba czem bawić pospólstwo, a nadto polityką jest naszą żydowską utrzymywać wzgardę dla religji katolickiej. Dzieje się to z przyczyn stanu; a wiesz, że w takim razie nikt się nie pyta o słuszność, sprawiedliwość, a nawet o rozum...“


J. U. N. by Jan. Miro.

10 20
10 25

____________________________
Przytoczony fragm. Tory 'Deuteronomium' to w Biblii Wujka „Księga Powtórzonego Prawa“. 
Deutoronom. Rozdz. XII, w. 2 to  Pwt 12, 2-3;
Deutoronom. Rozdz. VII, w. II-VIII i r. XV to Pwt 7, 2-8 i Pwt 15;
Deuteronom. Rozdz. VIII to Pwt 8 (?)
Deuteronom. Rozdz. VII, w. XVI to Pwt 7, 16; 
J.U.N. to J.U. Niemcewicz i jego ostrzeżenie z 1817 r. pt "Rok 3333" 

sobota, 5 lipca 2025

Paradoks tragedii

 


Jak to możliwe, że ludzie mogą czerpać przyjemność z nieprzyjemnych stanów? To pytanie porusza David Hume (1711-1776) w swoim eseju O tragedii, który leży u podstaw długotrwałej dyskusji filozoficznej na temat tragedii.

Weźmy na przykład horrory. Niektórzy ludzie są przerażeni, oglądając je, lub nie śpią przez wiele dni. Dlaczego więc to robią? Dlaczego siedzą przed ekranem podczas oglądania horroru?

Współczesne kino serwuje nam całą gamę filmów grozy, a także science-fiction (które w wielu przypadkach podpadają pod tę samą kategorię filmów-horrorów). Treści te wywarły niesamowity wpływ na osoby urodzone podczas boomu demograficznego po drugiej wojnie światowej i w pewnym stopniu to one zwiększyły zainteresowanie naszego społeczeństwa potwornymi historiami. W tym momencie horror tworzy naszą codzienność, a motyw grozy regularnie przewija się w książkach, filmach, wideoklipach, musicalach, teatrze, sztuce, muzyce, komiksach i co ciekawsze w grach, które umożliwiają nam interaktywne przeżywanie doświadczenia grozy. Źródeł horroru możemy doszukiwać się w XVIII-wiecznej powieści gotyckiej, za której naczelny przykład możemy uznać „Zamczysko Otranto” Horace'a Walpole'a. Za prekursora gatunku horroru można uznać powieść „Frankenstein” Mary Shelley. W I połowie lat 70. XIX wieku, kiedy gatunek został rozpowszechniony i zajął miejsce w głównym nurcie kultury, w 1973 roku powstała ekranizacja „Egzorcysty”, a w 1975 roku na ekranach kin pojawiły się „Szczęki”.

Jasne jest, że czasami lubimy być widzami tragedii. Choć może to być codzienna obserwacja, reakcje nasze są zaskakująco różne. Rzeczywiście, widok tragedii zazwyczaj wywołuje w widzu odrazę lub podziw. Ale odraza i podziw to nieprzyjemne stany. Jak więc możliwe jest, że lubimy nieprzyjemne stany?

Nieprzypadkowo Hume poświęcił temu tematowi cały esej. Rozwój estetyki w jego czasach zbiegł się z odrodzeniem fascynacji horrorem. Kwestia ta zaprzątała już uwagę wielu starożytnych filozofów. Oto na przykład, co mieli do powiedzenia na ten temat rzymski poeta Lukrecjusz i brytyjski filozof Thomas Hobbes.

Jakąż to radość, gdy na morzu sztormowe wiatry smagają wody, patrzeć z brzegu na ciężki stres, jaki znosi inny człowiek! Nie żeby czyjeś cierpienia były same w sobie źródłem rozkoszy; ale uświadomienie sobie, od jakich kłopotów jesteś wolny, jest prawdziwą radością”. [Lukrecjusz, O naturze Wszechświata, Księga II].

Z jakiej namiętności bierze się to, że ludzie znajdują przyjemność w oglądaniu z brzegu niebezpieczeństwa tych, którzy są na morzu w czasie burzy lub w walce, lub z bezpiecznego zamku, aby oglądać dwie armie szarżujące na siebie w polu? To z pewnością w całym znaczeniu radość. W przeciwnym razie ludzie nigdy nie gromadziliby się na takim widowisku. Niemniej jednak jest w tym i radość, i smutek. Ponieważ jest tam nowość i wspomnienie [własnego] bezpieczeństwa, co jest rozkoszą; tak samo jest tam również litość, co jest jakimś wyrazem smutku. Ale rozkosz jest tak dalece dominująca, że ​​ludzie zazwyczaj zadowalają się w takim przypadku byciem widzami nieszczęścia swoich przyjaciół. [T. Hobbes, Elementy prawa, 9.19]

Jak więc rozwiązać ten paradoks?



Więcej przyjemności niż bólu

Pierwsza próba, dość oczywista, polega na twierdzeniu, że przyjemności związane z każdym spektaklem tragedii przeważają nad bólem. „Oczywiście, że cierpię, oglądając horror; ale ten dreszczyk emocji, to podniecenie, które towarzyszy temu doświadczeniu, jest całkowicie warte trudu”. W końcu, można by powiedzieć, że wszystkie najprzyjemniejsze przyjemności wiążą się z jakąś ofiarą; w tej sytuacji ofiarą tą jest przerażenie.

Z drugiej strony, wydaje się, że niektórzy ludzie nie znajdują szczególnej przyjemności w oglądaniu horrorów. Jeśli w ogóle jest jakaś przyjemność, to przyjemność z bycia w bólu. Jak to możliwe?




Ból jako katharsis

Drugie możliwe podejście widzi w poszukiwaniu bólu próbę znalezienia katharsis, czyli formy wyzwolenia czy oczyszczenia, od tych negatywnych emocji. Już w starożytności Arystoteles zauważył, że celem przeżywania tragedii jest katharsis. To poprzez nakładanie na siebie jakiejś formy kary znajdujemy ulgę od tych negatywnych emocji i uczuć, których doświadczyliśmy.

Jest to, koniec końców, starożytna interpretacja siły i znaczenia tragedii jako formy rozrywki, która ma na celu podniesienie naszego ducha, pozwalając nam przezwyciężać traumy.



Ból jest czasami zabawny

Jeszcze inne, trzecie podejście do paradoksu horroru pochodzi od profesora filozofi Berysa Gauta. Według niego, bycie w zachwycie lub bólu, w cierpieniu, może w pewnych okolicznościach być źródłem przyjemności. To znaczy, że drogą do przyjemności jest ból. W tej perspektywie przyjemność i ból nie są tak naprawdę przeciwieństwami: mogą być dwiema stronami tej samej monety. Dzieje się tak, ponieważ to, co jest złe w tragedii, to nie wrażenie, ale scena, która takie wrażenie wywołuje. Taka scena jest powiązana z przerażającą emocją, a to z kolei wywołuje wrażenie, które ostatecznie uważamy za przyjemne.

Można mieć wątpliwości, czy pomysłowa propozycja Gauta okazała się słuszna, ale paradoks horroru bez wątpienia pozostaje jednym z najbardziej interesujących tematów w filozofii. 

 

Jan. Miro.


poniedziałek, 19 maja 2025

Inwigilacja, cenzura i strach

 

Co jakiś czas słyszy się od różnych osób argument „Jeśli nie masz nic do ukrycia, nie masz się czego bać”, aby zignorować wzmożoną i inwazyjną inwigilację. Ten argument jest nie tylko niebezpieczny, ale także z gruntu fałszywy i tchórzliwy.

Istnieją co najmniej cztery prawdziwe powody, aby odrzucić ten argument stanowczo i bezkompromisowo: zasady mogą się zmieniać, to nie ty decydujesz, czy jesteś winny, prawo musi być łamane, aby społeczeństwo mogło się rozwijać, a prywatność jest podstawową potrzebą człowieka.

Przyjrzyjmy się im szczegółowo. Przechodząc od mniej ważnych i bardziej oczywistych do mniej oczywistych i ważniejszych zagadnień.

Po pierwsze – zasady mogą się zmienićGdy inwazyjny nadzór zostanie wprowadzony w celu egzekwowania zasad, z którymi się zgadzasz, egzekwowany zbiór zasad może się zmienić w sposób, z którym wcale się nie zgadzasz – ale wtedy będzie już za późno, aby zaprotestować przeciwko nadzorowi. Na przykład możesz zgodzić się na kamery w każdym domu, aby zapobiegać przemocy domowej („i tylko przemocy domowej”) – ale następnego dnia nowa siła polityczna u władzy może zdecydować, że homoseksualizm znów będzie nielegalny i wykorzysta istniejące kamery domowe do egzekwowania swoich nowych zasad. Wszelki nadzór musi być rozpatrywany w kategoriach tego, jak może być nadużywany przez inną, bardziej restrykcyjną władzę niż dzisiejsza.

Po drugie – to nie ty decydujesz, czy masz się czegoś bać: możesz uważać się za przestrzegającego prawa, niekaranego i prawego człowieka ale nie będzie to miało żadnego znaczenia. Ważne jest to, czy uruchomisz czerwone flagi w przeważnie zautomatyzowanym nadzorze, gdzie biurokraci patrzą na twoje życie w mikroskopijnych szczegółach przez długą papierową rurkę, aby szukać w Twoim zachowaniu wzorców. Kiedy zatrzymujesz swój samochód na głównej ulicy prostytucji na dwie godziny w każdy piątkowy wieczór, Urząd ds. Usług Społecznych wyciągnie pewne wnioski z tych danych i nie będzie się przejmował faktem, że pomagasz swojej starszej babci – która tam mieszka – w cotygodniowych zakupach. Kiedy często zatrzymujesz się w pewnym barze w drodze powrotnej z pracy, Departament Praw Jazdy wyciągnie pewne wnioski co do twojej kwalifikowalności do przyszłych praw jazdy – niezależnie od faktu, że uważasz, że w tym barze serwują najlepsze na świecie wołowe steki i nigdy nie wypiłeś tam ani jednego piwa. Ludzie, z czystego samozachowania, przestaną myśleć w kategoriach tego, co jest legalne i zaczną działać w autocenzurze, aby uniknąć czerwonej flagi. (Nie ma znaczenia, że ktoś po właściwej stronie może ewentualnie i ostatecznie zostać oczyszczony z zarzutów – po sześciu miesiącach śledztwa stracisz zarówno opiekę nad dziećmi, pracę, dobytek a być może i dom.)


 

Dwa i pół – Punkt drugi zakłada, że nadzór dysponuje poprawnymi danymi, co – jak wielokrotnie już udowodniono – często nie jest prawdą.

Po trzecie – Prawo musi zostać złamane, aby społeczeństwo mogło się rozwijać: Społeczeństwo, które może egzekwować wszystkie swoje prawa, zatrzyma się w martwym punkcie. Mentalność opierająca się na fakcie: „łapanie przestępców jest dobre dla społeczeństwa” jest bardzo niebezpieczna, ponieważ z perspektywy czasu może się okazać, że przestępcy byli tymi, którzy mieli moralne prawo. Dawniej, jeśli urodziłeś się homoseksualistą, traktowany byłeś jako przestępca od urodzenia. Gdyby dzisiejszy poziom nadzoru istniał w latach 50. i 60., grupy lobbingowe na rzecz równości płci nigdy by nie powstały; chodziłoby tylko o łapanie zorganizowanych przestępców („a kto mógłby sprzeciwić się walce z przestępczością zorganizowaną?”). Gdyby dzisiejszy poziom nadzoru istniał w latach 50. i 60., homoseksualizm nadal byłby nielegalny, a osoby homoseksualne byłyby przestępcami od urodzenia. Aby społeczeństwo mogło się rozwijać i kwestionować własne wartości, absolutnie konieczne jest łamanie niesprawiedliwych praw, aby móc uczyć się na błędach i iść naprzód i rozwijać się.


Po czwarte – Prywatność jest podstawową potrzebą człowieka: Sugerowanie, że tylko nieuczciwi ludzie potrzebują prywatności, ignoruje podstawową właściwość ludzkiej psychiki i wysyła stresujący komunikat silnego dyskomfortu. Mamy podstawową potrzebę prywatności. Zamykam drzwi, gdy idę do męskiej toalety, pomimo faktu, że nie dzieje się tam nic nadzwyczajnego: po prostu chcę zachować tą chwilę dla siebie, mam podstawową potrzebę, aby to zrobić, a każde społeczeństwo musi szanować tę podstawową potrzebę prywatności. W każdym społeczeństwie, które tego nie robi, obywatele reagują podstępem i tworzą własne prywatne obszary poza zasięgiem rządowego nadzoru, nie dlatego, że są przestępcami, ale dlatego, że robienie tego jest podstawową potrzebą człowieka.

Na koniec można zauważyć, że argument ten jest również powszechnie używany przez same władze do promowania nadzoru i cenzury, odrzucając jednocześnie przejrzystość i wolność słowa. 


Następnym razem, gdy usłyszysz, jak ktoś mówi „jeśli nie masz nic do ukrycia, to nie masz się czego bać„, powiedz mu, że to całkowicie fałszywy i niebezpieczny argument, i wskaż mu to opracowanie.


wtorek, 13 maja 2025

Podjęli próbę... Manifest

 

 Podjęli próbę...

Podjęli próbę ochrony prywatności, budując sieć monitoringu i kamer IP.

Podjęli próbę szyfrowania, twierdząc, że nadzór nie będzie działał, jeśli nie damy im kluczy. Wykorzystali swój kod.

Podjęli próbę zapewnienia anonimowości za pomocą rozpoznawania twarzy, profilowania i oceny zdolności kredytowej.

Podjęli próbę przekazania Nam wolności ukrywając się w zamaskowanym tłumie.

Podjęli próbę wykorzystania środków komunikacji finansowej, fałszując pieniądze i przywłaszczając sobie bogactwo społeczeństwa.

Zwrócili się do zaprzyjaźnionych korporacji, aby dostarczyły im amunicji kontroli i ucisku.

Podjęli próbę głosząc powszechną wolność słowa cenzurując mowę nienawiści.

Podjęli próbę zapewnienia Nam bezpieczeństwa instalując nowe systemy niszczenia.

Kto odda ostatni strzał?

I czy wtedy – ostatecznie – znikniemy?

__________________________________

Jan.
Miro.
2020
0202

Świadomy bunt

 

 

Plany rozwoju pośród upadającej cywilizacji.


Francis Maier ma rację, że jesteśmy teraz w punkcie zwrotnym historii — zakończenie pewnej epoki i początek nowej. Każdy, kto myśli, że wie dokładnie, co się wydarzy, prawdopodobnie się myli. Cokolwiek nadejdzie, będzie to zupełnie inny świat niż ten, w którym żyliśmy od II wojny światowej. Na pewno wiele rzeczy pogorszy się, zanim się poprawią. Instytucje społeczne — rządowe, edukacyjne, komunikacyjne, medialne, medyczne, zdrowia publicznego itd. — zawiodły nas. Stopień zgnilizny tych instytucji sprawia, że ​​reforma lub naprawa, przynajmniej w krótkim okresie, są niemożliwe.

Uważam, że nasze zadanie jest analogiczne do tego, które podjęli czescy dysydenci ery sowieckiej. Vaclav Benda, bo o nim wspominam, jest mniej znany, ale nie mniej ważny. W przeciwieństwie do Havla, Benda był wiernym katolikiem i pozostał ugruntowany w swoich chrześcijańskich przekonaniach, stawiając czoła wyzwaniom swoich czasów i miejsca.

Niektórzy czytelnicy bez wątpienia będą się zastanawiać, czy historyczna analogia do komunistycznego reżimu totalitarnego nie jest nieco przesadzona. Sytuacja może być zła, ale na pewno nie może być aż tak zła. Ale weźmy pod uwagę, jak uczył nas Eric Voegelin, że wspólną cechą wszystkich systemów totalitarnych nie są ani obozy koncentracyjne, ani tajna policja, ani masowa inwigilacja — jakkolwiek przerażające by one nie były. Wspólną cechą wszystkich systemów totalitarnych jest zakaz zadawania pytań: każdy reżim totalitarny najpierw monopolizuje to, co uznaje za racjonalność, i określa, jakie pytania wolno ci zadawać. Znamy tę cechę totalitaryzmu – to wszechogarniająca cenzura.

Jeżeli nie widzicie, że to właśnie dzieje się na niespotykaną dotąd skalę na świecie, to znaczy, że nie zwracaliście uwagi, bo system się domknął i pozornie jest do zniesienia. Jeśli nadal pozostajecie sceptyczni, rozważcie genialną formułę polskiego filozofa Leszka Kołakowskiego opisującą totalitarną metodę narzucania jedności całej populacji: doskonała integracja poprzez doskonałą fragmentację. Rozważcie to zdanie, oglądając telewizję lub przewijając media społecznościowe: doskonała integracja poprzez doskonałą fragmentację.

W czeskim kontekście lat 70. i 80., jak pisze profesor F. Flagg Taylor, „[Vaclav] Benda zauważył, że reżim komunistyczny albo starał się infiltrować i kooptować niezależne struktury społeczne dla własnych celów, albo je delegitymizować i niszczyć. Starał się utrzymać populację odizolowanych jednostek bez żadnych nawyków ani pragnień stowarzyszania się”. Innymi słowy, jak to ujął, żelazna kurtyna nie opadła tylko między Wschodem a Zachodem, ale między jedną osobą a drugą, a nawet między ciałem danej osoby a jej duszą.

Benda uznał, że wszelkie nadzieje na fundamentalną reformę reżimu lub nawet jego powstrzymanie są daremne. Nadszedł czas, aby zignorować oficjalne struktury reżimu i zbudować nowe, w których można by na nowo odkryć ludzką wspólnotę, a ludzkie życie można by przeżyć przyzwoicie. Benda zaproponował budowę nowych, niewielkich instytucji społeczeństwa obywatelskiego — w edukacji i rodzinie, w produktywności i wymianie rynkowej, w mediach i komunikacji, literaturze i sztuce, rozrywce i kulturze itd. — tą strukturę Benda nazwał „Równoległym Polis” (1978).

Opisał tę ideę następująco: „Sugeruję, abyśmy połączyli siły w tworzeniu, powoli, ale pewnie, równoległych struktur, które są zdolne, przynajmniej w ograniczonym stopniu, do uzupełnienia ogólnie korzystnych i niezbędnych funkcji, których brakuje w istniejących strukturach państwa totalitarnego, a tam, gdzie to możliwe, do wykorzystania tych istniejących struktur, aby je humanizować”. I wyjaśnił, że ta strategia „nie musi prowadzić do bezpośredniego konfliktu z reżimem, ale nie żywi złudzeń, że jeżeli byłyby to tylko „kosmetyczne zmiany” to niewiele da się zmienić”. Benda wyjaśnił:

Konkretnie oznacza to przejęcie na użytek równoległego polis każdej przestrzeni, którą państwo tymczasowo porzuciło lub której nigdy nie przyszło mu do głowy zająć. Oznacza to pozyskanie dla poparcia wspólnych celów… wszystkiego, co żyje w społeczeństwie i jego kulturze w najszerszym tego słowa znaczeniu. Oznacza to pozyskanie wszystkiego, co jakoś przetrwało niełaskę czasów (np. Kościół) lub co było w stanie, pomimo niesprzyjających czasów, zaistnieć.

Zadanie polegało na stworzeniu tak wielu równoległych struktur i instytucji, że chociaż [państwo] mogło w każdej chwili zniszczyć dowolną instytucję, to ostatecznie powstałoby ich tak wiele, że państwo nie byłoby w stanie zaatakować ich wszystkich jednocześnie.

Równoległe polis nie jest, jak podkreślał Benda, gettem ani podziemiem (underground); nie jest systemem czarnego rynku ukrywającym się w cieniu. Jak sugeruje słowo polis, celem tych instytucji było ostateczne odnowienie szerszego społeczeństwa, a nie całkowite wycofanie się z niego. „Strategicznym celem równoległego polis”, pisał Benda, „powinien być wzrost lub odnowienie kultury obywatelskiej i politycznej — a wraz z nią identyczną strukturę społeczeństwa, utworzenie więzi odpowiedzialności i współodczuwania”.

Benda przyznał, że każda instytucja równoległego polis byłaby Dawidem stojącym naprzeciwko Goliata potężnego państwa totalitarnego. Każda z tych instytucji mogła zostać zmiażdżona przez machinę państwową, jeśli państwo celowo wybrało ją do likwidacji. Zadaniem było zatem stworzenie tak wielu równoległych struktur i instytucji, że skorumpowane państwo ostatecznie ograniczyłoby swój zasięg: podczas gdy mogłoby zmiażdżyć dowolną instytucję w dowolnym momencie, ostatecznie byłoby ich zbyt wiele, aby państwo mogło zaatakować je wszystkie jednocześnie. Elementy równoległego polis zawsze przetrwałyby: gdy państwo zmiażdżyłoby jedną instytucję, dwie inne powstałyby gdzie indziej.

Plan działania

Równoległe polis wymaga przemyślanej strategii: nie rozwija się automatycznie. Jak Benda zaproponował w swoich czasach, był przekonany, że nadszedł czas, aby zbudować te nowe równoległe instytucje społeczeństwa obywatelskiego. Planować należało w 50-letnich przyrostach. Oznaczało to sadzenie nasion gorczycy, które mogą nie wykiełkować w pełni za naszego życia. Sugerował, aby dzisiejsze równoległe polis opierało się na trzech zasadach: suwerenności, solidarności i subsydiarności (pomocniczości).

W podsumowaniu przytoczę pięć krótkich punktów, które zilustrują zastosowanie tych zasad w naszej obecnej rzeczywistości.

Po pierwsze: rządy podczas COVID-19 zażądały, abyśmy zostali pozbawieni władzy i odizolowani. Ludzie na całym świecie zrzekli się swojej suwerenności i porzucili solidarność społeczną. Natomiast nowe równoległe instytucje społeczeństwa obywatelskiego muszą przywrócić suwerenność jednostkom, rodzinom i społecznościom oraz wzmocnić solidarność społeczną.

Po drugie: rynki, komunikacja i struktury rządowe stały się coraz bardziej scentralizowane na poziomie krajowym i globalnym, pozbawiając jednostki, rodziny i lokalne społeczności prawowitej władzy, prywatności i wolności. Dlatego nowe instytucje muszą być oparte na technologiach i modelach zdecentralizowanej komunikacji, dzielenia się informacjami, władzą oraz rynkami produktywności i wymiany.

Po trzecie: jednostki, rodziny i społeczności lokalne zostały pozbawione swojej prawowitej władzy i stały się celem ataków. Aby to naprawić, nowe instytucje równoległe muszą wspierać zasadę subsydiarności (pomocniczości) i wzmacniać praktyczne wysiłki na szczeblu lokalnym.

Po czwarte: strach został wykorzystany jako broń, aby zmusić jednostki, rodziny i społeczności do oddania swojej suwerenności, a nawet sprawić, że zapomną, że kiedyś ją mieli. Aby pomóc jednostkom, rodzinom i małym społecznościom odzyskać suwerenność — ich zdolność do samorządzenia — musimy pomóc ludziom przezwyciężyć ich strach i pomóc znaleźć odwagę.

Po piąte, wraz z wprowadzeniem nowych mechanizmów nadzoru i kontroli społecznej — bioasekuracyjnego modelu zarządzania, biometrycznych identyfikatorów cyfrowych, cyfrowych walut banków centralnych, kapitalizmu nadzoru itd. — okno czasowe na odzyskanie solidarności i odzyskanie suwerenności szybko się zamyka. Dlatego nastał czas zacząć działać już teraz.

Zakończę na tej uwadze

 Naszą wizją jest świat, w którym ludzie mają możliwość uniezależnienia się od państwa i życia w wolnym społeczeństwie. Parallel Polis promuje, udostępnia i tworzy technologie oraz edukację, których ludzie potrzebują, aby angażować się w niezależne społeczeństwo i chronić wolność jednostki. Tworzy wolne i inspirujące środowisko poprzez upowszechnianie idei i narzędzi na rzecz niezależnego i dobrowolnego społeczeństwa.

 Wartości, które stoją u podstaw zmian to: wolność, wolontariat, edukacja (samodzielna), aktywność/produkcja, kreatywność/wzrost, …Wolność jest podstawową wartością PP. Polega ona na autonomii osobistej i ma część bierną (nikt mi nie rozkazuje) oraz część czynną (produkcja, twórczość).

 Podejmujemy decyzje swobodnie. Kierujemy się naszymi osobistymi i wspólnymi wartościami oraz zdrowym rozsądkiem. Podejmij decyzję najlepiej jak potrafisz. Jeśli czegoś nie wiesz, pytaj. Skonsultuj się z kimś, jeśli uważasz, że jest to konieczne, ale nie pytaj o pozwolenie.

_____________________________________________________

Źródło: A. Kheriaty „Rebellion, Not Retreat” The American Mind (June 27, 2023).
Tłumaczenie i red. Jan. Miro. 2025