piątek, 11 listopada 2022

Nieznani Sprawcy

 



Poruszają się na skraju, gdzie kroki milkną w cieniu,
 drobni jak plotka, cisi jak stary zawias w drzwiach;
 ich podpis jak popiół, o nieznanym imieniu,
 alibi czerpie z fikcji, gdzie ucieka światła strach.

Już o świcie handlują sekretem zmian,
 składają dzień w kieszeń pełną cichych wątpliwości;
 nie zostawiają śladów dla czujnego oka, ani plam,
 tylko posmak rzeczy, co wymknęły się z rzeczywistości.

Plączą kable, szepczą tajemnice przez próg,
 piszą pytania w kurzu, gdzie leżały kości;
 składają słowa, co trzymały nas jak głód,
 przechowują mapy cichych niedostatków i złości.

Gdy zdjęcie pamięta ciężar czyjejś twarzy, łamiąc blask,
 zapisuje pęknięcie, a nie imię do odzyskania;
 rysując kontury, które znów zamknie
czas,
 mówią półprawdy, bez potrzeby zidentyfikowania.

Może to głód, może strach — motywów twardy cień,
 księga wypadków - zbiór już do badań oddany;
 może to ten, który nie chce mieszkać w jasny dzień,
 albo motyw z papieru, co nigdy nie został zbadany.

Szukamy kształtu w pustce, w negatywie dnia,
 kreślimy portrety z fikcji i zabarwiamy je kitem;
 a podejrzani widoczni, w świetle blasku ognia,
 nikną jak ślady na mchu, i znikają przed świtem.

Zostaw ich — niech znikają z naszych dróg,
 bo kradną hałas świata, by dać nam domową ciszę;
 ich nieobecność tli się jak miedziany, skryty próg,
 pokój już zbadany, obraz zapisuje się na kliszę.

Na sali skazany milczeć będzie przed werdyktem,
 ławy przysięgłych nie zgodzą się co do jego winy;
 choć nazwiemy każdy jego dzień, wskażemy każdy ślad i trik,
 nie znajdą dowodów, by śmierć go dopadła za ostatnie czyny.


__________________________________

Jan. Miro.
11 22
11 22
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz