Przez dziką muzykę wąskich, krętych uliczek,
przez nagie miasto tętniące gorącym życiem,
uwolniony z klasztoru ponurych myśli wreszcie,
mój duch wiruje jak liść na swawolnym wietrze.
Przez cichą samotność śpiących, złocistych plaży,
przez lśniące słońce co w blasku się żarzy,
upojony słonym, morskim zapachem sensu,
płynie noc bez początku, bez końca, bez kresu.
I ona się śmieje, i płacze, i namiętnie woła,
a ty szepczesz mi żarliwie w rozpalone serce,
„Jestem twoja, jestem twoja, jestem cała twoja!”
i drżę cały jak liść co oczekuje więcej.
I znów życie mnie kusi, znów zmysłowo oplata,
tą piękną, kolorową pustką naszego bytu,
w tobie, we mnie, w szaleństwie gorącego lata,
w którym tonę bez oporu i bez wstydu.
_______________________________________
Jan. Miro.
20 20
07 07

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz